Miesięczne archiwum: Styczeń 2012

Dziedzicznie

Dawno nie pochłonęłam żadnej książki w jeden dzień. Nie licząc może „Kota w stanie czystym” Pratchetta, ale akurat ta pozycja jest na tyle krótka, że w zasadzie można ją potraktować jako dodatek do obiadu. Ale jak się zastanowić, dawno też nie miałam tyle czasu i możliwości zamknięcia się po prostu w swoim własnym świecie. Czytaj dalej

Królestwo czarnego łabędzia

Bracia Strugaccy w końcu doprowadzili mnie do przeziębienia i osłabienia, które pomogło mi lepiej ich zrozumieć. Chociaż nie sami, wydatnie pomogła im pogoda i zbyt mała ilość snu. W końcu w stanie kiedy co chwilę zasypiałam i budziłam się po kilku godzinach udało mi się przebrnąć przez ich „Poniedziałek zaczyna się w sobotę”. Kolejny raz przyszedł czas na zmianę tematyki. Czytaj dalej