[Android] Carcassonne

CarcassonneJuż dłuższą chwilę temu Amazon w ramach promocji podarował posiadaczom urządzeń opartych o Androida kilka gier i programów za darmo. Wśród nich znalazło się również Carcassonne. Gra pomieszkuje w odmętach pamięci mojego telefonu już ładnych kilka tygodni i miała doczekać się wzmianki zdecydowanie wcześniej. Co się odwlecze to nie uciecze, a zatem sprawdźmy jak ten tytuł prezentuje się w wydaniu mobilnym.

Przede wszystkim może zacznę od herezji, po której wiele osób będzie miało ochotę obedrzeć mnie ze skóry żywcem. Kiedy pierwszy raz spotkałam się z Carcassonne moje podejście wyglądało mniej więcej „ale, że to ma takie rzesze fanów?”. Dwa miesiące zbierałam się, biłam z samą sobą i próbowałam zmobilizować żeby tknąć tę grę. Dobrą okazją żeby się przemóc była właśnie wspomniana promocja w sklepie Amazon. Co swoje dołożyły tu również wakacyjne, zapomniane już pewnie przez większość z nas upały, dzięki którym poziom lenistwa zdecydowanie wzrósł, a granie na ekranie telefonu było idealnym kompromisem między zabijaniem nudy i nie przemęczaniem się.

carcassonne dodatki

Skoro już się naraziłam może przejdę do rzeczy. Po pierwsze – mój telefon zaopatrzył się w dość ubogą wersję gry – w ramach darmowej paczki dostępna była podstawa oraz dodatek Rzeka II, czyli umówmy się – Carcassonne w dość czystej, pierwotnej wersji. Oczywiście dostępnych jest jeszcze kilka dodatków, ale tu już trzeba się liczyć z kosztem około 7$ (zakup w samej grze). Czy warto? To już indywidualna sprawa.

carcassonne sklep

carcassonne demoPrzyznaję bez bicia – Carcassonne w wersji analogowej nie posiadam. No chyba, że za takową policzyć wersję demonstracyjną, którą to zostałam uszczęśliwiona na siłę przy okazji ostatnich zakupów, a która jakoś nie może się doczekać chociażby rozcięcia jej na poszczególne kafle i służy jedynie jako przypominajka o tym, że miałam w końcu opisać jej androidową siostrę. Biorąc pod uwagę, że właśnie to czynię chyba jej rola została spełniona w całości. Ale o czym to ja.. a tak – nie posiadam wersji analogowej więc bezpośredni pojedynek między klasycznym wydaniem gry i jej elektronicznym odpowiednikiem nie mógł dojść do skutku. Za to mogła dojść do skutku próba zaprzyjaźnienia się z Carcassonne samym w sobie. Na ile pomyślna? Zaraz się przekonacie.

Sama rozgrywka nie różni się specjalnie od tej bez prądu. Kolejni gracze układają kafelki z terenem, tak by stworzyć z nich jak najrozleglejsze miasta, najdłuższe odcinki dróg, czy łąki przylegające do największej ilości miast. Na świeżo ułożonym kafelku gracz może umieścić swój pionek (o ile oczywiście dysponuje wolnym). Jeśli pionek został umieszczony na terenie miasta bądź drogi po zakończeniu budowania ich zostaną naliczone punkty. Jeśli zdecydowaliśmy się przekwalifikować go na rolnika i umieściliśmy go na łące – przyjdzie mu spędzić tam całą rozgrywkę, a punkty zostaną naliczone dopiero na koniec.
Cały czas oczywiście pamiętamy aby krzyżować przeciwnikom próby rozbudowy, ograniczać ich drogi i miasta, tak by misterne plany zdobycia ogromnej ilości punktów spaliły na panewce.

carcassonne rozgrywka

Zawsze lubowałam się w grach ekonomicznych, jedną z gier mojego życia na pewno są Osadnicy i nie, nie ci z Katanu, ci zwykli znani bardziej jako Settlers. Stety czy niestety efektem ubocznym jest moje usilne poszukiwanie podobnych gier również w wydaniu planszowym (stąd między innymi na mojej półce pojawiło się Craftsmen). Dlatego pierwsze spotkanie z Carcassonne było raczej traumatyczne, bo jak to tak, buduję niby swoje miasta i drogi, ale poza suchymi punktami za ilość kafelków nic nie wynika? Żadnej ekonomii? Łańcucha produkcyjnego? A może chociaż można podpatrywać swoich robotników i tragarzy? Też nie? Ah można, tak? Ale ten rolnik na łące tylko sobie leży i czeka na koniec rozgrywki jak na zmiłowanie…

Może już odpuszczę sobie znajdowania kolejnych powodów, dla których Carcassonne jest złe, fuj i brzydkie, a pozwolę sobie przejść do meritum. O dziwo wersja androidowa nawet mnie nie odrzuciła na samym wstępie. Grafika, którą prezentuje jest całkiem przyjemna i czytelna nawet na telefonie (tablet niestety zdecydował się zaniemóc już dawno temu). Jak łatwo można przewidzieć grać możemy z kimś lub przeciwko sztucznej inteligencji, z czego ta ostatnia dysponuje oczywiście różnymi poziomami trudności. I jak jeszcze łatwiej można przewidzieć – granie ze znajomymi odbywa się w obrębie jednego urządzenia. Opcja gry sieciowej jest i to w zasadzie wszystko co mogę o niej powiedzieć. Wariant ten jest opatrzony pięknym znaczkiem BETA i przynajmniej mnie nie udało się ani jednej takiej rozgrywki przeprowadzić, a jedyne co uzyskałam to informację dotyczącą oczekiwania na innych graczy.

carcassonne podliczenie

Jak na leniwca przystało tradycyjnie w takiej wersji gry widzę jedną ogromną zaletę. Nie musimy się przejmować liczeniem punktów. Nasz telefon sam to zrobi niwelując ryzyko pomyłki, czy przeoczenia czegoś. Wiem, wiem, prosta arytmetyka jeszcze nikogo nie zabiła, ale przecież człowiek to zwierzątko z natury leniwe i szukające jak najwięcej ułatwień.

Podsumowując – jak na grę, do której podchodziłam niczym pies do jeża androidowe wydanie Carcassonne nie jest takie złe, ba można nawet uznać, że jest całkiem przyjemne. Nie jest to może gra „na pełen etat”, ale od czasu do czasu można się pokusić o układanie kafelków. Szczególnie w momencie gdy mamy ochotę w coś zagrać, a  chętnego do współpracy towarzystwa akurat brakuje.

Carcassonne w Google Play

3 myśli nt. „[Android] Carcassonne”

  1. Wiesz co, ja to tylko jeszcze na kompie uruchomiłam przy pomocy Bluestack i było całkiem całkiem. Chociaż tablet fakt, ma zdecydowaną przewagę w postaci dotykowego ekranu i możliwości „podotykania” kafelków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *