[Android] Decromancer

decromancerA wszystko zaczęło się kiedy pewien statek za sprawą funkcjonującej dziko i bez wszelkich wymaganych zezwoleń latarni morskiej rozbił się na skałach. Przeszłoby to pewnie bez echa, ot wypadek przy pracy, gdyby nie jeden drobny fakt – na pokładzie niezbyt szczęśliwej łajby swe szanowne jestestwo wiózł nasz bohater. Tym oto sposobem mniej lub bardziej wygodną kajutę przyszło nam zamienić na prowizoryczny obóz  i wyruszyć na poszukiwanie winnego zaistniałej sytuacji. 

Tyle w kwestii tła fabularnego. Przejdźmy zatem do samej gry. Po pierwsze – naszym głównym trybem gry będzie tryb fabularny, czyli taki, który pomiędzy pojedynkami poprowadzi nas za rączkę od punktu do punktu fundując nam oczywiście całkiem sporo dialogów. I w tym miejscu muszę się przyznać do małego przewinienia. O ile na samym początku chciałam zgłębić fabułę, czytałam pierwsze konwersacje dość uważnie, o tyle całkiem szybko zaczęłam się przy nich zachowywać jak większość osób podczas instalacji jakiegokolwiek oprogramowania – dalej, dalej, dalej. Mea culpa, ale nie wciągnęło mnie to aż tak. Tym bardziej, że konstrukcja gry nie wymaga znajomości dialogów podczas wykonywania zadań. I tak na mapie pojawiają się znaczniki prowadzące nas do miejsc kolejnych potyczek.decromancer1Kilka słów o samej mapie. Początkowo widzimy jedynie kawałek terenu, na którym przyszło nam się rozbić, resztę zasłania szarówka zwana w zamierzchłych czasach Age of Empires i Warcraft 2 – Fog of War. Poruszamy się w tym świecie za pomocą obrazującego nas pionka w kształcie jeźdźca na rumaku. Poruszamy się niezbyt szybko, i o ile na krótkich dystansach nie przeszkadza to zbytnio, o tyle wracając z bardziej odległego pola bitwy do naszego obozu celem uleczenia jednostek może być to nużące. Oczywiście, można się wszędzie teleportować.. jeśli tylko ma się odpowiedni zapas many, albo zasobny portfel by go uzupełniać w dowolnym momencie.

decromancer4Na obronę gry trzeba przyznać jedno – jest darmowa, więc mikropłatności ułatwiające rozgrywkę nie powinny dziwić, czy oburzać.

Skoro możemy radośnie hasać po mapie między pojedynkami może wypadałoby przyjrzeć się samym pojedynkom, czyli temu co tygryski lubią najbardziej. Do walki wystawiamy nasze jednostki w postaci kart. Łącznie każda ze stron może posiadać 10 wystawionych jednostek, zaś w każdej turze, jeśli tylko pozwalają nam na to punkty zasobów, możemy wystawić maksymalnie 3 jednostki. Naszych walecznych podwładnych ustawiamy w dwóch rzędach, po pięciu w każdym. Jednostki różnią się od siebie zarówno ilością punktów życia, jak i siłą oraz rodzajem ataku, oraz innymi zdolnościami jak obrona pozwalająca na blokowanie ataków przeciwnika, czy leczenie innych.

decromancer3Atakowanie następuje automatycznie w fazie walki. Nasze jednostki wykonują ruchy w kolejności od lewego pola pierwszego rzędu w prawo. Jeśli jednostka ma możliwość atakowania kilku różnych pól przeciwnika to, w które uderzy jest losowe. Walczymy albo do momentu zabicia wszystkich przeciwnych wojowników, albo do pozbawienia przeciwnika morale. To drugie następuje gdy odpowiednio wiele razy zaatakujemy wolne pola. Aktualne wartości morale widnieją obok niebieskich znaczków z trąbką.

Naszą przygodę rozpoczynamy dysponując jedynie kilkoma łucznikami oraz kilkoma wojownikami. W miarę postępów nasza armia powiększa się o dołączających do niej ochotników oraz kupowane po drodze jednostki.

decromancer6Każda wygrana dostarcza nam również punkty, dzięki którym możemy awansować naszych podwładnych wyraźnie ich wzmacniając.

Po chwili gry jedno, co rzuciło mi się w oczy to podobieństwo do serii Heroes of Might and Magic. To poruszanie się po mapie, które z każdym krokiem zabiera nam coraz więcej czasu, kupowanie jednostek, fakt że wędrując sobie spokojnie możemy nagle zderzyć się z jakąś grupą przeciwników, której nie widzieliśmy pierwotnie. Ok, nie poruszamy się turowo, chociaż przy dalszych eskapadach już wiele nie brakuje – wysłać, zostawić, iść zrobić kawę w oczekiwaniu na efekty – niczym czekając aż przeciwnicy skończą swoje ruchy. Mamy też inny system walki, ale myślę, że i tak każdy kto spędził długie godziny przy HoMM poczuje coś jak „hej, to wygląda znajomo”. Może tylko fakt, że jednostkami leczącymi zostali nekromanci jest nieco mniej znajomy.. Nie, leczenie nie polega na odbieraniu punktów życia wrogiej jednostce i przekazaniu jej sojusznikowi.

decromancer2Na początku wspomniałam, że tryb fabularny jest w Decromancer wiodący, ale czy wspomniałam, że nie jest jedyny? Poza fabularną przygodą mamy również do dyspozycji dwie inne opcje.

Pierwszą z nich są wyzwania, w których po prostu bez zbędnych ceregieli oddajemy się walce. Brzmi fajnie, ale są tu pewne haczyki. Po pierwsze, przeciwników w wyzwaniach odblokowujemy w trakcie fabuły więc i tak musimy ją rozegrać. Zresztą w wyzwaniach korzystamy z naszej postaci i jej zasobu kart więc.. sami rozumiecie. Po drugie. Tak naprawdę wyzwania są z góry skazane na porażkę. Nasi przeciwnicy mają 500 morale, a gdyby tego było mało – nieograniczone zasoby służące do wykładania nowych jednostek. W praktyce nie możemy go pokonać. Możemy jedynie przegrać z godnością zabierając ze sobą do piachu jak najwięcej wrogów.

Druga opcja to pojedynek ze znajomym. I ponownie, bez rozwinięcia się w trybie fabularnym nie ma co próbować, bo będziemy skazani na startowe karty. Co gorsze – drugi gracz powinien również grać na naszym telefonie czy tablecie i mieć swoją postać, ponieważ do walki wybieramy bohaterów stworzonych właśnie na naszym urządzeniu. Możemy oczywiście wybrać po obu stronach tego samego bohatera, niestety wtedy walkę można doprowadzić do takiego stanu, że wygra nie lepszy, nie ten kto ma lepsze jednostki i lepiej nimi zarządza, a ten który ma więcej cierpliwości i nie znudzi się tak szybko. Takiemu trybowi PvP mówimy stanowcze NIE. Gdyby jeszcze można było grać na dwóch urządzeniach, czy to przez internet, czy nawet za pomocą bluetooth..

Podsumowując Decromancer ma swoje słabe strony, ale jako że jest grą darmową można od czasu do czasu w niego pograć, rozegrać kilka pojedynków, albo wykonać jakieś zadanie przybliżając naszego bohatera do wykaraskania się z jego niefortunnego położenia.

Decromancer w Google Play

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *